RSS
wtorek, 05 września 2017

Zdaje mi się że nie ma na świecie człowieka,
który by nie miał swojej manii,
i łatwo można spostrzec,
kiedy ona w drugich dojrzewa.
H.J. Grimmelshausen Simplicissimus
[Hans Heinz Ewers, "Najwyższa miłość"]

Faktem jest, że łatwo spostrzec, kiedy w drugich ich mania dojrzewa. Pewnie są wyjątki, osoby tak introwertyczne, że nie okazują tego na zewnątrz - ale takie osoby nie zwykły się pokazywać w miejscach, gdzie łatwo można je zobaczyć, a swe manie uprawiają za zamkniętymi drzwiami swych pokoi. U reszty zaś - zwłaszcza podczas rozmowy - widać wyraźnie, gdy dyskusja schodzi na temat, który jest ich pasją

Słuchanie ich wypowiedzi może być wtedy nawet fascynujące, gdy całą swą energię wkładają w to, by jak najdokładniej opowiedzieć o tym, czym żyją. Nawet gdy temat zdaje się mi całkiem obcy, miło mi się patrzy na ich zaangażowanie w przekazywanie wiedzy. Dzięki temu, mam wrażenie, nawet mimo własnej do tematu obojętności lub zniechęcenia udaje mi się czegoś na ten temat dowiedzieć - częściej raczej ciekawostki czy anegdotki niż praktycznej wiedzy, ale zawsze czegoś. Sam doświadczyć miałem tego okazję niedawno, gdy spotkawszy się z kolegą z podwórka w pewnym momencie wieczoru okazałem się słuchaczem prawie trzygodzinnego wykładu o jego nowej pasji. I doświadczę pewnie tego znów niebawem, gdy w ramach nadchodzącej podróży spotkam się z ludźmi, którzy nadal uprawiają hobby, które i mnie dekadę temu zdarzało się uprawiać.

Dłużej zastanawiałem się nad pierwszą częścią powyżej zatytułowanego motta tytułowego opowiadania. Trudno mi orzec, czy wszyscy swą manię mają, ale przez chwilę zastanawiałem się, czy sam przypadkiem nie jestem kontrprzykładem. Od lat zastanawiam się, czym by się tu w życiu bardziej zainteresować, gdy już porzuciłem poprzednie "hobby, które przerodziło się w pasję". W przerwach między zastanawianiem się coś tam czasem pomniejszego zrobię, ale nie czując tej przepełniającej manii, jak to drzewiej bywało. Nawet te blogi - które z zewnątrz wyglądać mogą na objaw manii blogowania - piszę z mniejszą niż kiedyś chęcią, przez co też piszę je wyraźnie rzadziej (samym latem obejrzałem kilkanaście filmów i odcinków seriali, o których nie wspomniałem tu ni słowem; cyklom muzycznych wpisów rosną ogony z każdym miesiącem; etc.).

I pewnie zakończyłbym ten wpis takim wnioskiem, gdyby przypadkiem nie wszedł na fanpage Janiny Daily na popularnym portalu społecznościowym i nie ujrzał motta, będącego cytatem z jednego z anonimowych internetowych komentatorów, brzmiącego "To się nazywa grafomania i to jest choroba". I doszło do mnie, że też swą manię mam i jest to mania pisania, czy zwać ją grafomanią czy hipergrafią. Niezależnie, czy będzie to wpis na bloga, wpis lub komentarz w innych miejscach Internetu, czy jedynie zapisek do prywatnych archiwów - czasem czuję, że muszę coś zapisać, zanim mi umknie myśl lub cały myśli wątek. Też te zapiski stają się z wiekiem nieco rzadsze, ale wciąż zauważam kątem oka zdziwienie na twarzach współpasażerów, gdy w komunikacji zbiorowej wyciągam zeszyt - a ostatnio nawet laptopa - i zaczynam pisać. Wtedy pewnie łatwo im dojrzeć, że moja mania właśnie we mnie dojrzała.

23:25, nieuczesany23
Link Dodaj komentarz »
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA