RSS
czwartek, 10 sierpnia 2017

Heroiniści są najbardziej spokojnymi obywatelami tego kraju, nie licząc kwakrów. (...) Ich zachowanie przypomina ciotkę Matyldę, której lekarz zaaplikował leki uspokajające. Heroina jest bowiem takim mocnym środkiem uspokajającym.
[Robert Anton Wilson, "Seks, narkotyki i okultyzm"]

KLUB PODRÓŻNIKÓW - Slangowe określenie grupy osób, które spotykają się regularnie, na przykład raz w tygodniu, by razem wziąć LSD i dzielić się doświadczeniami. Przypomina to trochę zgromadzenie naćpanych kwakrów.
[Robert Anton Wilson, "Seks, narkotyki i okultyzm"]

Akurat podczas niedawnego spotkania z przyjaciółmi w europejskiej stolicy narkotyków, zorientowałem się, że jestem - albo przynajmniej: spokojnie mógłbym być - kwakrem. Wcześniej zawsze - między innymi na skutek powyższych akapitów - zdawali mi się jakąś sektą podobną do amiszów, o historii sięgającej co najmniej epoki Dzikiego Zachodu, a tu po sprawdzeniu okazało się, że ich podejście do wiary jest bardzo rozsądne. To ostatnie zależy jeszcze pewnie od tego, o jakim odłamie kwakrów mówimy - ale jeżeli istnieje coś takiego jak "kwakrzy niewierzący", nie wydaje mi się, by jako całość byli jakoś szczególnie fanatyczni[citation needed].

I do tej subkultury, która dostała 70 lat temu Pokojową Nagrodę Nobla, Robert Anton Wilson porównuje w powyższych akapitach narkomanów. I choć brzmi to na pierwszy rzut oka wręcz obrazoburczo (a jeszcze bardziej musiało w Ameryce lat 70-tych i 80-tych), to pewnie jest to porównanie całkiem prawdziwe. 

W przypadku LSD, z którym miałem kontakt, mogę to potwierdzić. Oczywiście, zdarzają się "złe tripy" i ludzie, z których wydobywać kwas może agresję (mnie się raz zdarzyło zostać zaatakowanym przez "nakwaszoną" osobę, ale było to nieco ponad dwie dekady temu i był to Niemały, więc trudno z tego przypadku ekstrapolować - a i on stracił dominacją fizyczną zainteresowanie po minucie lub trzech zafascynowany układem chmur na niebie), ale są to przypadki nad wyraz odosobnione.

Podobnie jest z ludźmi pod wpływem marihuany - przypadki agresji u jej palaczy są o ile nie zupełnie, to praktycznie nieistniejące. Chyba, że - to faktycznie przyznać trzeba - zmiesza się ją z alkoholem. Wtedy i owszem, ale przekonany jestem, że to alkohol je wywołuje, a tetrahydrokannabinol jedynie miast to zatrzymywać jeszcze może podsycać. (Niewykluczone, że ww. Niemały też był wtedy pod wpływem alkoholu; była to wszak Noc Świętojańska i cała reszta towarzystwa była. Może więc też alkohol tłumaczy ten incydent.)

Z heroiną i heroinistami kontaktu nie bezpośredniego nie miałem, więc potwierdzić tego nie mogę. Paru w życiu raz widziałem w przejściu pod ulicą przy dworcu nieodległego miasta. Nie zdawali mi się groźni, bo byli zdumiewająco powolni. Co innego, gdyby byli nie "pod wpływem", a "na głodzie". Wtedy, mając już zwykłą szybkość, przeraźliwą determinację i bezwzględnie logiczną świadomość, że uczciwą pracą nie będą w stanie zdobyć odpowiednio szybko pieniędzy na kolejną "działkę" w tym punkcie swojego życia, do którego doprowadził ich nałóg, faktycznie mogliby być groźni i niebezpieczni. Ale pod wpływem heroiny? Nie sądzę, nie po to się ją bierze, by dalej cokolwiek działać.

15:12, nieuczesany23
Link Dodaj komentarz »
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA