RSS
piątek, 21 lipca 2017

CULEX (KOMAR)

Donatus (...) wśród dzieł Wergiliusza wymienia utwór Culex. Epylion o tym tytule zawarte jest w Appendix Vergiliana. Liczący 414 hexametrów poemat opowiadający o tragicznej śmierci komara można by uznać za rodzaj parodii eposu (jak Batrachomvomachia). Zasadnicza część utworu jest krótka. Uśpionemu w skwarne południe pasterzowi zagraża niebezpieczeństwo: pełznie w jego stronę jadowity wąż. Przed niechybną śmiercią ratuje nieszczęsnego komar, budząc go w ostatnim momencie. Obudzony pasterz zabija komara, a dopiero potem, gdy dostrzega czającego się węża, zdaje sobie sprawę, że zgładził własnego zbawcę. Po zabiciu węża i zapędzeniu trzody na nocny odpoczynek pasterz układa się do snu. W czasie nocy uśpionemu pasterzowi ukazuje się komar. Skarży się, że za swoje dobrodziejstwo nie tylko poniósł śmierć, lecz został także pozbawiony należnego pogrzebu, nie ma więc prawa wstępu do Elizjum, gdzie cieszyłby się zasłużoną nagrodą. Wzruszony pasterz, pragnąc naprawić swój błąd, grzebie komara wybawcę, a na jego grobie umieszcza napis pochwalny, sławiący szlachetny czyn - przyczynę śmierci zmarłego.

Parve Culex pecudum custos tibi tale merenti
Funeris officium vitae pro munere reddit.

Za dar życia, przysługę tak wielką, komarze,
Pasterz trzód pogrzebowym obrzędem dług maże.
[Maria Cytowska, Hanna Szelest, "Literatura Rzymska - Okres Augustowski"]

Zagłębiając się w wątek rzymski - ale też i w inne epoki historyczne - nierzadko byłem pod wrażeniem kreatywności ludzi epoki przedindustrialnej, których życie toczyło się wolniejszym tempem. Świadom jestem, że to, co się do naszych czasów zachowało, jest dziełem (przynajmniej na etapie projektu; sama realizacja w praktyce, zwłaszcza w przypadku dzieł architektonicznych, to już inna para caligae) osób ze szczytów drabiny społecznej, ludzi, którzy mieli zasoby na to, by dzień cały dumać nad rytmem i rymem poematu, nie musząc harować na kromkę chleba - ale też mam wrażenie, że ich dzieła znacząco przewyższają osiągnięcia współczesnej wierchuszki społecznej. Może to kwestia kapitalizmu przesiąkniętego protestantyzmem, gdzie chlubą i chwałą jest wytężona praca nawet gdy nie jest do przeżycia potrzebna, może zaś przyspieszenia tempa życia, za które odpowiada rozwijająca się szybko technologia - trudno mi wyobrazić sobie jednak współczesnego poetę, którego ukąszenie komara sprowokuje do napisania 414-wersowego poematu.

W przypadku poezji można by to jeszcze tłumaczyć przeświadczeniem współczesnych poetów, że "wszystko już było" (rzekł Ben Akiba) i unikaniem z tego powodu błahych, codziennych tematów, ale prawdę mówiąc to pierwszy poznany przeze mnie wiersz o komarze - i to poznany wiele lat po ukończeniu szkoły średniej ergo nieznany większości ludzi. Temat, wygląda więc na to, był na wyciągnięcie nieosłoniętej rękawem ręki.

Poezja powinna zaskakiwać - i wizja komara ukazującego się podczas nocnej wizji i "ubolewającego, że bohaterowie trojańscy i sławni mężowie Rzymu (republikańskiego) otrzymali należną nagrodę za swe czyny, podczas gdy biedny komar, pozbawiony pogrzebu, ma zamknięty wstęp do Elizjum" zaskakuje. Poezja powinna uczyć - i uczy, że gryzą samice komara ("komar - empis jest bowiem w grece rodzaju żeńskiego"). Powinna też skłaniać do myślenia - i mnie skłoniła do zastanawiania się, jak pasterzowi udało się odnaleźć w trawie pastwiska komarze truchło następnego dnia i jak wielki nagrobek pasterz postanowił komarowi wystawić. Oraz co na widok proponowanej wielkości grobu rzekł kamieniarz, który musiał na nim wykuć napis pochwalny.

Tagi: Rzym
22:21, nieuczesany23
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 lipca 2017

W końcu zwróciłem się do rzemieślników. Bo sam zdawałem sobie doskonale sprawę z tego, że nic nie wiem, a u tych wiedziałem, że znajdę wiedzę o różnych pięknych rzeczach. I nie pomyliłem się. Ci wiedzieli rzeczy, których ja nie wiedziałem, i tym byli mądrzejsi ode mnie. Ale znowu, obywatele, wydało mi się, że dobrzy rzemieślnicy popełniają ten sam grzech, co i poeci. Dlatego, że swoją sztukę dobrze wykonywał, myślał każdy, że jest bardzo mądry we wszystkim innym, nawet w największych rzeczach, i ta ich wada rzucała cień na ich mądrość.
["Obrona Sokratesa", w: Platon, "Obrona Sokratesa. Kriton. Uczta"]

Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie zakupiony mendel lat temu w studenckim punkcie ksero współdzielonym z wydziałem filozofii i przeczytany niewiele później esej José Ortegi y Gasseta pod tytułem "Barbarzyństwo specjalizacji". Zdał mi się idealnym dowodem na wyznawany przeze mnie TAŻ, głoszący mniej więcej to samo, a w głowie rozgrywany jako argument kontra argumentum ad verecundiam. Zdał mi się więc Gasset tęgą głową i zabrałem się za poszukiwanie innych jego esejów, bez większych sukcesów.

Zdanie, że sam tytuł profesorski nie daje żadnej większej wiedzy ni autorytetu podczas wypowiedzi niezwiązanych z dziedziną wykształcenia, teraz oczywiste dla każdego, kto cokolwiek wie o polskiej polityce, wtedy wydało mi się odkrywcze. Zacząłem wypatrywać w komisjach, radach i komitetach osób podpisywanych słowem "profesor" bez podania specjalizacji. Bawiło mnie to, gdy potem się okazywało, że "profesor" przemawiający z pozycji autorytetu w dyskusji o globalnym ociepleniu, okazywał się profesorem filologii.

Podobne spostrzeżenie, choć nie tak zgrabnie ujęte, miał cytowany tu Jerzy Wittlin. On jednak mówił, by przy prezentacji ludzi w radiu w ogóle pomijać tytuły naukowe mówców. W czasach egalitaryzacji i zagłuszenia prawdy głośnymi okrzykami, wydaje mi się to złym rozwiązaniem. Tytuły powinny pozostać, by wyróżnić osoby, które przedmiotowi dyskusji poświęciły lata, a nie tylko kwadrans przed rozpoczęciem programu - ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy ich kariera naukowa jest związana z tematem dyskusji. Resztę, jako tytuły wyłącznie grzecznościowe, bym pomijał, by nie sprawiać na słuchaczach wrażenia, że ich posiadacze znacząco przewyższają go wiedzą w temacie.

Tkwiłem przez lata w tym dobrym zdaniu o Gassecie, aż tu nagle czytając powyższe zdania, zorientowałem się, że niczego nowego nie wymyślił. Że spostrzegł to już Sokrates, którego Gasset zapewne czytał. Z jednej strony, nic to nie zmienia, bo jak pisał Seneka, prawda pozostaje prawdą niezależnie od autora, z drugiej jednak zmalał nieco José Ortega y Gasset w moich oczach. Wszak wyżej ceni się twórcę od kopisty.

15:40, nieuczesany23
Link Dodaj komentarz »
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA