Blog > Komentarze do wpisu

83-08-01655-3 (8)

Przed zaśnięciem "kawałek" Lechonia: "Podobno (tak mi mówił kiedyś Staś Wasylewski) Mickiewicz był sadystą i tak bił żonę, że aż zwariowała. Podobno (to samo źródło informacji) Słowacki palił opium i niszczył się przez onanizm. Podobno Krasiński podsłuchiwał spowiedź Mickiewicza u x. Kajsiewicza, a pani Róża Raczyńska mówiła o jego listach do Delfiny: Gdybym nie wiedziała, że to pisał wariat - nie chciałabym się przez szczypce dotknąć do tych papierów".

I co z tego? Co to wszystko ma wspólnego z Panem TadeuszemFantazym i Nie-Boską komedią? No tak - myślę - ale co mają zrobić ci, którym Pan TadeuszFantazy i Nie-Boska nie grożą? Czy mają tylko dlatego stać się cnotliwi, czyści, bladzi?
[16 II, WTOREK, w: Jerzy Wittlin, "Pójdź ze mną! Dziennik - pamiętnik (Połowa XII 1981 * połowa III 1982)"]

Przypomniałem sobie ten cytat, bo akurat wkoło rozlewają się afery moralno-obyczajowe. Zaczęło się od Harvey'a Weinsteina, słusznie oskarżanego o wykorzystywanie zależnych od niego zawodowo aktorek, przerodziło się to w akcję na portalach społecznościowych #metoo, pokazującą skalę zjawiska, a fala momentami przyniosła zdumiewające skutki, jak dymisja brytyjskiego ministra obrony, gdyż mendel lat temu położył rękę na kolanie dziennikarki. W Polsce zaś nieco zbłąkaną odnogą tej fali została afera, w której główną rolę zagrał mój ulubiony polski prozaik, Janusz Rudnicki.

Otóż mój ulubiony polski prozaik w czasie rozmowy z kolegą donośnie użył wulgarnego określenia (łac. lupa) w stronę dwóch kobiet, z których jedną trochę znał, a drugiej wcale. I przez parę dni był to główny, wykoślawiony obraz polskiej debaty o molestowaniu seksualnym: "Janusz Rudnicki nazwał panie "kurwami" na głos". Wykoślawiony, bo ograniczający się do tego jednego określenia, a nie omawiający żadnego przypadku, gdy korzystający ze swej władzy samiec alfa wykorzystuje seksualnie kobietę od siebie zawodowo zależną. Nie sądzę, by w naszym kraju takowych nie było (zwłaszcza zważywszy na to, jak Polacy potraktowali zależne od siebie kobiety parę lat temu), przypuszczam raczej, że polscy Harvey'e Weinsteini mają zbyt mocną pozycję, by im podskoczyć. (Nawet Durczoka nikt na tę okoliczność nie przypomniał.)

Czy był to przykład molestowania seksualnego? Nie wydaje mi się. Zwolennicy tezy przeciwnej mogą argumentować, że na moją opinię - poza faktem, że rzecz tyczy mego ulubionego polskiego pisarza - wpływa to, że sam jestem mężczyzną, więc docenić ciężaru tych słów nie umiem. I faktycznie, jestem mężczyzną, ale ze względu na mą fryzurę nieraz słyszałem lecące w mą stronę określenie "pedał" od panów w obuwiu sportowym (a nie wykluczam, że i "kurwą" określony przez nich bywałem) i ani razu nie traktowałem tego jako molestowania seksualnego i chęci zainicjowania homoseksualnego współżycia przez zdecydowanie dominujących nade mną fizycznie samców. Za to za każdym razem traktowałem to jako zagrożenie, bo nigdy nie byłem pewien, czy ten argument nie jest wstępem do mordobicia, najchętniej połączonego ze skrojeniem portfela i komórki. Nigdy nie był, ale obawa (a nawet trwoga) towarzyszyły mi w każdej z tych sytuacji.

Czy był to przykład seksizmu? Cóż, to debaty trwają - ponoć Herr Rudniki do wszystkich mówi per "kurwy",

(pamiętam, że dawno temu, by uniknąć ewentualnych oskarżeń o seksizm postanowiłem, że w ramach zażartych dyskusji kobiety będę nazywał "tępymi ch*jami", a mężczyzn - "tępymi pizdami"; Rudnicki znalazł jedno neutralne określenie)

ale z kontekstu zdania mogło (choć nie musiało) wynikać, że użycie związane było z faktem, że panie były płci żeńskiej. Trzeba wiele dobrej woli, by tak zrozumieć zapamiętane jego słowa, ale jest to możliwe - każdy człowiek, jaki stał pod blokiem wie, że formalnie niemęskoosobowe określenie "kurwy", jak i (równie niemęskoosobowe) "pały", tyczyć się może nad wyraz męskoosobowych patroli policji. Jestem też w stanie wyobrazić sobie, jak w rozmowie z kolegą cham określa panie - o których wie, że jedna jest etatowym pracownikiem gazety - kurwami Babilonu dokładnie tak samo, jak kurwami Babilonu nazwałby dwóch brodaczy, a tym bardziej dwóch mężczyzn w garniturach.

Czy był to przykład chamstwa? A i owszem - i za to należy mu się bura.

Tylko, że to, jak się zachował, w żaden sposób nie zmniejsza mej przyjemności czytania jego prozy. (Czytając ją (ostatnio z rzadka, felietony jedynie) wiem, jakie Rudnicki ma podejście do języka. Nie zdziwiłaby mnie ta jego wulgarność, bo Rudnicki wulgaryzmów nie unika. Zdziwiło mnie więc zdziwienie pani dziennikarki, ale była właśnie co po wywiadzie z nim - może podczas wywiadu zachowywał się inaczej. Zdziwienie jej koleżanki nijak by mnie nie zdziwiło i uznałbym je za w pełni zasadne.) Staram się myśleć ściśle i naukowo, więc doceniając jego prozę staram się nie lekceważyć jego zachowania, ale jego chamskie zachowanie nie obniża w mych oczach wartości jego prozy. Tak jak pięknym opisom przyrody w "Panu Tadeuszu" nic nie ujmuje fakt, że Mickiewicz bił żonę - choć szkoda, bo i zbrodnia nieporównywalnie gorsza, a i dzieło mniej porywające.

A Rudnicki? Cóż, ściśle i naukowo ujmując - "fantastyczny pisarz, tyle że cham" (co w slangu kędzierzyńsko-koźlim zapewne brzmi: "wykurwisty talent, ino ch*j"). A ja znalazłem wytłumaczenie, gdy nigdy mi się nie uda napisać tekstu tak dobrego jak Rudnicki (co przez lata było jednym z mych marzeń i wciąż w głowie planuję cykl opowiadań właśnie w jego stylu, starając się dorównać mu w "mięsistości" używanego języka): to nie kwestia braku talentu, tylko mama mnie zbyt porządnie wychowała.

wtorek, 21 listopada 2017, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 83-00-00000-0 (24)

    - Ty też jesteś świetnym wynalazcą. Znasz się na mechanice i elektronice. Co do mnie, nie mam pojęcia o tych rzeczach. Nawet w grach komputerowych ciągle nie wi

  • 978-83-240-3184-9

    Kiedy amerykańscy sportowcy przyjechali na igrzyska olimpijskie do Soczi, uderzyło ich, że na ulicy nie sposób spotkać uśmiechniętego Rosjanina. Ktoś wytłumaczy

  • 0-330-28121-6

    ABERCRAVE (vb.) To strongly desire to swing from the pole on the rear footplate of a bus. [Douglas Adams, "The Meaning of Liff"] As I remember, I used t

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA