Blog > Komentarze do wpisu

978-83-8062-021-6

Pan Suttle spojrzał w dół. Wcześniej miał na sobie zwyczajny szary garnitur; a teraz był ubrany w jaskrawoczerwone pończochy, workowate pantalony, jasnozielony kaftan z mnóstwem złotych zdobień oraz pas z mieczem. Dotknął dłonią głowy – zdobiła ją aksamitna czarna czapka z piórkiem.

- Idiotycznie się w tym czuję – powiedział* i usiadł.

* I, prawdę mówiąc, również idiotycznie wyglądał.
[Terry Pratchett, "Odkurzacz czarownicy"]

A tu zaprotestuję - wcale się w takim stroju nie wygląda głupio. A w dobrze skrojonym - a nie wierzę, by czar, który przeniósł całe miasteczko w XVI wiek, ubrał pana Suttle w niedobrany strój, który się wtedy nie zdarzał (bo nie było sieciówek, gdzie maszynowo produkowane ubrania są tylko w kilku rozmiarach, na sporej części ludzi leżących nieidealnie) - wygląda się znacząco godniej, dumniej i wznioślej niż w zwykłym garniturku, który ma teraz krótki okres chwały w modzie. Wiem, to z własnego doświadczenia, bo miałem na sobie i taki strój i umiarkowanie pasujący garnitur.

Jest też powyższy cytat dowodem na to, że "beauty is in the eye of the beholder" ("Actually, in the medial orbitofrontal cortex of the beholder", odparował mi kiedyś na ten bon-mot Nieogolony) - mnie osobiście owe późno-XVI-wieczne stroje zdają się dostojne, zaś ludzie we współczesnych garniturach wyglądają zwykle idiotycznie. Już nie aż tak bardzo jak wtedy, gdy popularność świeciły garnitury robione z tworzyw sztucznych nie przepuszczających powietrza, ale za każdym razem, gdy widzę gest luzowania krawata i odpinania górnego guzika koszuli wykonywany po to, by pokazać, że garniturowcowi jest gorąco, zastanawiam się nad jego idiotyzmem. Oczywiście, sensowniejsze byłoby w takiej sytuacji zdjęcie marynarki, ale tego zabrania pewnie współczesny dress-code - a ponadto jeżeli któryś z elementów stroju nadal niezbyt "oddycha", gest taki ukazuje duże plamy pot pod pachami frajerów wbitych w gajery.

A w wykonanym z materiałów naturalnych stroju dojrzałego renesansu tego problemu nie ma, dlatego i w środku lata da się chodzić w stroju zapiętym na ostatni z wielu guzików i się nie przegrzewać. Przez co idiotycznie dla mego oka (i kory oczodołowoczołowej) wyglądają filmowe postacie z owego okresu Małej Epoki Lodowcowej rozchełstanych wamsach pomykające po ekranie. Ale pan Suttle rozchełstany na szczęście nie był.

czwartek, 05 października 2017, nieuczesany23
Tagi: Pratchett

Polecane wpisy

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA