Blog > Komentarze do wpisu

97883-242-0655-1 (2)

Nie czując się na siłach, aby przezwyciężyć tę regułę, zdecydowałem się [w tłumaczeniu – przyp.red.] porzucić rymy. Skłoniły mnie do tego rady Autorytetów, jak też słowa wydawcy Miltonowskiego Raju utraconego, który w 1667 pisał: „Rym nie jest koniecznym dodatkiem i szczerą ozdobą poematu lub dobrego wiersza, a głównie w dziełach dłuższych, lecz wymysłem barbarzyńskiego wieku dla pokrycia nędznej treści i kulawej miary” (tłum. Maciej Słomczyński).
[Piotr Oczko, "Uwagi na temat niniejszego wydania", w: Joost van der Vondel, "Lucyfer"]

Jako emerytowany kiepski poeta potwierdzić mogę przytoczone przez tłumacza słowa XVII-wiecznego wydawcy. Moje wiersze - czy też raczej utwory wierszowane - przez długi czas opierały się właśnie na rymach, całkowicie ignorując miary i bogactwem treści nie grzesząc. Głębokością porównań też nie, bo każde zawierać musiało jedno ze nielicznych słów rymujących się z końcówką poprzedniego wersu, które odszukać czasem miałem problem (pamiętam, jak na kiedyś podczas lekcji fizyki graliśmy z Niemałym w grę, w której gracz musiał znaleźć rym do słowa podanego mu przez przeciwnika; przegrałem 0:3; pamiętam też, że jeden punkt Niemały dostał za to, że nie znalazłem rymu do słowa "Quetzalcoatl") i wokół niego się obracało, resztę wersu traktując nierzadko jedynie jako wypełniacz do owego rymu. Fakt, czasem udawało mi się napisać coś, co poza posiadaniem rymu także dobrze brzmiało, ale były to przypadki, o których przysłowie mówi: "trafiło się ślepej kurze ziarno".

Dopiero gdy byłem poetą lat już kilka zacząłem zgłębiać temat wierszy białych. Pozbawienie wierszy rymu - tego na czym je wcześniej opierałem - pozwoliło mi skupić się na innych jego aspektach. Wybrałem - być może ze względu na brak umiejętności, by poprawić w wierszach ich miarę - skupienie się na myśli przewodniej wiersza, czyniąc z nich momentami wręcz podzielone na wersy aforyzmy. Aż zapędziwszy się w tą uliczkę dotarłem do haiku. Ale to już temat na inną notkę.

Choć później jeszcze wróciłem do utworów wierszowanych - nie na długo i w przerwach między kolejnymi haiku - jeszcze przed mą poetycką emeryturą uważałem me nierymowane utwory za lepsze (a przynajmniej, dając odpowiednią rzeczy miarę, mniej gorsze) od rymowanych. Nie mogąc ukryć się za rymami, musiałem włożyć w wiersz albo myśl, którą uznałbym wartą przekazania czytelnikowi, albo pracę nad frazą, by mimo braku rymów u czytelnika pozostało wrażenie, że jest to tylko wiersz. Niewykluczone, że do tej drugiej opcji przekonał mnie przeczytany mniej więcej w tamtym czasie wtedy tomik wierszy (albo raczej utworów wierszopodobnych) o. Benedykta Stefana Zimy (ISBN: 83-85185-07-0), który udowodnił mi niezbicie, że da się też napisać i naprawdę fatalne wiersze białe. Może gdyby o. Zima potrafił rymować brzmiały by te wiersze choć odrobinę lepiej.

czwartek, 28 września 2017, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 978-83-7839-007-7

    Prawdziwe koty nie polują dla zdobycia jedzenia, ale dlatego że was kochają. A ponieważ was kochają, zdają sobie sprawę, że z jakiegoś powodu zapomnieliście umi

  • 978-83-8062-021-6

    Pan Suttle spojrzał w dół. Wcześniej miał na sobie zwyczajny szary garnitur; a teraz był ubrany w jaskrawoczerwone pończochy, workowate pantalony, jasnozielony

  • 83-221-0184-8

    Przekonania teoretyczne i praktyczne o wyższości artystycznej wyobraźni od niewolniczego trzymania się natury były podstawą dla opinii o decydującej roli intele

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA