Blog > Komentarze do wpisu

83-86211-08-3

Bądź nieśmiertelny, dopóki nie dowiesz się, że nie jesteś. (…) Śmierć jest tylko czczą spekulacją, póki żyjesz (...)
[Leonard Orr, "Fizyczna nieśmiertelność"]

Gdy sięgnąwszy po tę książkę zorientowałem się, że została wydana w oryginale 37 lat temu, czym prędzej sprawdziłem, czy jej autor jeszcze żyje. Czytanie książki o fizycznej nieśmiertelności autora, który umarł, idealnie oddawało by moje praktycznie podejście do czytanych książek. Autor okazał się wciąż jeszcze żyć, mając obecnie 79 lat, więc może się okazać, że czytałem praktyczne porady. Co jest o tyle dobre, że - jak powtarzam - "I intend to live forever or die trying".

Zbyt wiele tych rad nie było, a większość z tych, które były, powtarzała się co rusz, przetykana uwagami, że słowami do końca wyjaśnić się tego nie da i należy udać się na kurs poprawnego oddychania oraz anegdotkami o ludziach, którzy już są nieśmiertelni (przy czym główny guru w jednym momencie zostaje uznany za "równie starego jak wszechświat"), ale się tym publicznie nie chwalą, bo po co.

Wśród rad dominują te o regularnym powtarzaniu cykli poprawnego oddychania. Byłem ponad dekadę temu na warsztatach Sztuki Życia (Art of Living), które uczyły czegoś podobnego, więc domyślam się, o co może chodzić. Przez parę lat potem wykonywałem wyuczone tam asany i ćwiczenia oddechowe, aż zaprzestałem wpierw drugich, potem i pierwszych. Myślę sobie teraz, że może warto by było je sobie przypomnieć i do nich wrócić, jeżeli faktycznie chcę zostać nieśmiertelny.

Co nieco było rad o jednodniowych i dłuższych głodówkach. Czytałem kiedyś książkę Tombaka "Jak żyć długo i zdrowo" starając się nawet zastosować do niektórych z rad (na przykład pozbyłem się poduszki podczas snu na plecach), a że spora ich część tyczyła diety oczyszczającej, przeszedłem przez proces trzydniowej głodówki, podczas której pić jedynie można było sok z buraka. Nie jadam zwykle zbyt dużo, więc pierwszy dzień nie był trudny - choć zabrakło mi nocnych przekąsek przed komputerem; drugi dzień był ciężki i cieszyłem się, że to wakacje, bo mógłbym mieć kłopot z utrzymaniem odpowiedniej efektywności na studiach lub w pracy; trzeciego dnia organizm już się przyzwyczaił i czułem się lżejszy i bardziej energetyczny niż przez poprzednie miesiące, a gdyby nie konieczność wyjazdu w nadchodzący wtedy weekend być może przedłużyłbym tę głodówkę o kolejny dzień lub dwa. Nie jest to więc temat mi obcy, choć od owego czasu - a też było to ponad dekadę temu - nie powtarzałem tego doświadczenia.

Kolejna porcja rad tyczyła afirmacji, takie jak powyższe. Jako holista-solipsysta[citation needed] nie mogę wykluczyć, że inwokacje i afirmacje faktycznie działają. Nie do końca świadomie sam tej rady przestrzegam, słuchając raczej muzyki o pozytywnych wibracjach niż np. Toma Waitsa, oglądając raczej blockbustery niż zaangażowane kino opowiadające trudne historie i czytając... a nie, czytam wszystko jak leci, nałóg[citation needed] nie wybiera.

Do tej zaś afirmacji doszedłem sam lat kilka przed przeczytaniem książki Orra. Pamiętam, jak podczas jazdy samochodem usłyszałem w radiu utwór, który zawierał frazę "Getting dead one day at a time" i pomyślałem sobie "Well, I'm getting immortal one day at a time". Wygląda więc na to, że i tę naukę sobie przyswoiłem, choć pewnie zdaniem autora powinienem ze swej życiowej maksymy wyrzucić przesiąkniętą myślami o śmierci drugą część i zostać przy nie tak ładnie brzmiącej afirmacji "I intend to live forever".

Cóż, przekonamy się za sto lat, czy mi się udało. A zapewne znacznie wcześniej, czy udało się to Leonardowi Orrowi.

czwartek, 03 sierpnia 2017, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 83-00-00000-0 (24)

    - Ty też jesteś świetnym wynalazcą. Znasz się na mechanice i elektronice. Co do mnie, nie mam pojęcia o tych rzeczach. Nawet w grach komputerowych ciągle nie wi

  • 978-83-64437-24-3

    Proces ten [akumulacji kapitału u najbogatszej warstwy społeczeństwa – przyp.red.] nie dokonywał się jednak w społecznej próżni. Dlatego, patrząc na wykre

  • 83-08-01655-3 (8)

    Przed zaśnięciem "kawałek" Lechonia: "Podobno (tak mi mówił kiedyś Staś Wasylewski) Mickiewicz był sadystą i tak bił żonę, że aż zwariowała. Podobno (to samo źr

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA