Blog > Komentarze do wpisu

83-08-01881-5 (7)

"Piwo tu wprawdzie kiepskie - mawiał Szwejk - ale możemy iść do innej restauracji, gdzie akurat zmarła żona bufetowemu. Tak nad tym rozpacza, że mu nawet na myśl nie przyjdzie fałszować piwo".
[18 II, PIĄTEK, w: Jerzy Wittlin, "Pójdź ze mną! Dziennik - pamiętnik (Połowa XII 1982 * połowa III 1983)"]

Przypomniał mi się ten cytat, gdy wracałem do domu po paru piwach wypitych z kuzynem. Wieczór przesiedzieliśmy w jednej z modnych i popularnych ostatnimi laty knajpek, w których lista piw jest dłuższa niż menu w McDonaldsie. W czasie rozmowy wspomniałem stare czasy, gdy duży wybór piw w barze polegał na wyborze między Specjalem, Warką, Okocimem i Żywcem; znaczyło to wtedy, że są dostępne wszystkie popularne na rynku piwa. Ewenementem wtedy na skalę wojewódzkiego miasta był jeden mały lokal, w którym serwowali Żywe, więc "można się było w barze napić dobrego piwa". Obecny wysyp "piwnych degustatorni", serwujących oprócz piw koncernowych także piwa rzemieślnicze ("piwa kraftowe"), czy mini-browarów oceniam tym pozytywniej, że sam jestem amatorem piw pszenicznych, które w tradycyjnej ofercie wcześniej nie występowały, a i dziś czasem ich wybór ogranicza się w zwykłych barach do jednego polskiego koncernowego gatunku. 

(Co ciekawe, nie przypomniał mi się ten cytat, gdy parę miesięcy temu weszliśmy z Nieogolonym do baru, w którym parę razy w tamtym okresie byliśmy; wtedy przychodziliśmy tam na imprezy muzyczne i dla towarzystwa Czarnej-Białej, a wybór piw był ograniczał się do dwóch gatunków jednego koncernu; teraz lokal okazał się kolejną "piwną degustatornią" i gdy spytałem o pszeniczne, okazało się, że do wyboru są cztery - chyba, że doliczyć witbiery, to wtedy więcej.)

Pamiętam też, jak w podobnym okresie początków millenium pojechaliśmy z Nieogolonym do Krakowa z zamiarem clubbingu, w czasie którego postanowiliśmy w każdym barze wypić tylko jedno piwo. By jakoś je od siebie odróżnić i mieć w przyszłości punkt odniesienia, postanowiliśmy odwiedzane bary punktować w skali 0-10 w trzech kategoriach: piwo, wystrój i barmanki. Wysokie noty (6,5) w pierwszej kategorii dawała Warka za 3,50zł lub np. Żywiec Porter na składzie, a notę maksymalną poza dwoma barami z irlandzkim piwem zdobyła też bezimienna knajpa przy dworcu z następującym uzasadnieniem: "wybór, tanio – duże od 4 zł". Trafiały się perełki - do dziś miło wspominam cydr pity w barze "Dubliner" na Garncarskiej 5 na trasie między krakowskim Rynkiem Głównym a Parkiem Jordanowskim - ale normą był Żywiec, Tyskie i Okocim. To wiele świadczy o jakości ówczesnych barów. 

A dwie pozostałe kategorie naszego rankingu oznaczają, że już wtedy byliśmy świadomi, że nie tylko dla piwa przychodzi się do baru. Co z tego, że dają gdzieś dobre piwo, jeżeli w środku jest tłok i hałas, a z głośników dobywają się dudnienia muzyki techno, psując całą smaku radość? Mimo gorszego piwa, lepiej wybrać inne miejsce, gdzie inne zalety będą rekompensować bezpowrotnie utracony smak dobrego piwa: wystrój będzie przyjemny dla oka, z głośników poleci niezbyt głośny jazz, a barmanka się uśmiechnie podczas składania zamówienia. To tłumaczy, czemu nadal chodzę do mego ulubionego baru[citation needed], choć nie uświadczę tam Obolona Pszenicznego ni żadnego wyboru wśród piw pszenicznych, a czasem i piwa pszenicznego wcale. "Piwo tam prawdzie kiepskie, ale wystój i atmosfera lokalu to w pełni rekompensują". Tak jak w Krakowie czwartą lokatę zdobyła "Szisza" przy Małym Rynku, która za piwo dostała tylko 3 punkty (uzasadnienie brzmiało następująco: "jak już płacę 8 złotych (sic!) za piwo, to mogłoby być przynajmniej zimne; przynajmniej za te 8zł jest wybór"), wyprzedzając w ogólnym rankingu ów bezimienny bar przy dworcu, w którym miast tańca brzucha można było zaobserwować rytualne walki samców z klasy niższej.

(Same "Przygody dobrego wojaka Szwejka" też czytałem, lata długie temu, nie jest więc tak, że tę książkę znam tylko ze słyszenia. Wtedy jednak ten cytat nie przykuł mej uwagi. Wyróżniony przez Wittlina i przeczytany kilka dobry lat później już tak. Może dlatego, że w międzyczasie dokonała się owa eksplozja piwnych smaków w mym zakątku Polski.)

sobota, 19 sierpnia 2017, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 83-7255-181-2

    Na przykład wzmocnione konstelacje satelitów telekomunikacyjnych doprowadzą do powstania tanich urządzeń o wymiarach zegarka, dzięki którym będziemy mogli dotrz

  • 83-7298-228-7

    - Ser Donnel Haigh - stwierdził. - Wygrałem od niego na turniejach tyle koni, że nie potrafię ich zliczyć. I zbroi też. Raz omal go nie zabiłem w walce zbiorowe

  • 83-86211-08-3

    Bądź nieśmiertelny, dopóki nie dowiesz się, że nie jesteś. (…) Śmierć jest tylko czczą spekulacją, póki żyjesz (...) [Leonard Orr, "Fizyczna nieśmiertelno

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA