Blog > Komentarze do wpisu

83-08-01200-0 (14)

Młodzi rodzice szczęśliwie nie zdają sobie sprawy, decydując się na dzieci, ile to wspaniałych atrakcji czeka na nich już od kołyski. A więc dziecka nie ma z kim zostawić, kiedy się chce wyjść z domu, na przykład do pracy. Kiedy po własnej maturze czy po studiach wyższych samemu odetchnęło się z ulgą, że wreszcie koniec nauki - mając dzieci, od początku trzeba przerabiać polski, fizykę, matematykę itd. aż do matury, potem studia, potem trzeba się zdecydować (jeśli mamy syna), z kim się ma ożenić, za kogo ma wyjść za mąż (jeśli mamy córkę), aby potem, kiedy wreszcie to wszystko po najdłuższych cierpieniach ostatecznie ma się za sobą, całość zacząć jeszcze raz od początku. Tym razem z wnukiem.
[Jerzy Wittlin, "Pójdź ze mną! Dziennik - pamiętnik (Połowa XII 1980 * połowa III 1981)"]

Jest w tych słowach Wittlina wiele prawdy, ale nie patrzałbym na to aż tak pesymistycznie jak on. Etap pierwszy ("nie ma z kim dziecka zostawić") faktycznie jest uciążliwy. Teraz na szczęście udało się nam rodzinnie przeprowadzić w miejsce, gdzie są takie osoby i problem uznaję za rozwiązany, ale pamiętam czasy, gdy tak dobrze nie było i zdaję sobie z tej uciążliwości sprawę.

Etap drugi ("trzeba znów się będzie uczyć") dopiero zaczynam, ale jestem z tego bardzo rad. W młodości me ścieżki czytelnicze biegły z dala od wytyczonych przez Ministerstwo Edukacji, więc wreszcie będę miał okazję nadrobić braki w lekturach! Wiele dobrego słyszałem o "Buszującym w zbożu", więc chętnie przeczytam, gdy będzie lekturą moich dzieci. Wreszcie się dowiem, o co chodzi w tym całym "Hamlecie", "Don Kichota" przeczytam, z "Cesarza" Kapuścińskiego na półce zetrę kurz, którym zdążył zarosnąć czekając na mą wenę do go przeczytania, "Fausta" wreszcie chętnie poznam, a może nawet przebrnę przez "Lorda Jima" i "Jądro ciemności". Niewykluczone, że chcąc zaledwie dorównać uczniowi szkoły ponadpodstawowej znacząco rozszerzę swoje zrozumienie światowej sztuki i kultury.

Na innych lekcjach nie odbiegałem już tak bardzo od kanonu edukacji, ale nauka od tamtej pory poszła co nieco do przodu i miło będzie mi nie tylko przypomnieć sobie ową wiedzę, ale nawet ją sobie uaktualnić w głowie. Może, gdy dzieci dorosną do lekcji geografii, będą się uczyły już o siedmiu kontynentach, nie o sześciu jak ja. Na pewno sąsiadów Polski będą się uczyć więcej niż ja, a nawet jeśli nie - żaden z nich nie będzie już zwał się "NRD" (podobnie jest z planetami Układu Słonecznego i Plutonem).

Nawet jeżeli dany przedmiot nic nowego do mej głowy nie wniesie, miło mi będzie ową wiedzę sobie odświeżyć. Od dawna bowiem głoszę, że czasy licealne są nad wyraz kreatywne dlatego, że uczeń nie wkroczył jeszcze na ścieżkę wąskiej specjalizacji, więc uczy się w tym samym czasie wielu różnych rzeczy, dzięki czemu w głowie jego powstać mogą multidyscyplinarne powiązania, niedostępne już umysłowi specjalisty. Może, mając o wiele większy bagaż doświadczeń niż typowy uczeń, poddawszy się ponownie tej sieczce edukacyjnej ("rano wiersze barokowe, potem trygonometria, następnie wiązania wodorowe, by dzień skończyć budową ciała płaza"), będę w stanie takimi sieciami te doświadczenia kreatywnie powiązać. Nawet jeśli nie - to też będą kolejne doświadczenia w mym życiowym bagażu.

Decydować, za kogo wydać dziecko, nie zamierzam. Albo czasy się zmieniły, albom różny od autora - niemniej jednak zakładam, że to jednak jest już ich problem. Choć nie wykluczam, że kiedyś znów mnie najdzie chęć na stworzenie jakiegoś Kwisatz Haderach i będę dzieci starał się w stronę jakiegoś kandydata/-tki kierować, to jednak to im pozostawię ostateczną decyzję.

A gdy cały ten krąg zacznie się powtarzać się z wnukami, będę równie szczęśliwy. Momentami może nawet bardziej, jako że współczesne trendy wskazują, że nie będę musiał się przejmować, z kim zostawić dziecko wychodząc do pracy, bo będę już wtedy na emeryturze.

czwartek, 01 czerwca 2017, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 83-912194-6-1 (6)

    Heroiniści są najbardziej spokojnymi obywatelami tego kraju, nie licząc kwakrów. (...) Ich zachowanie przypomina ciotkę Matyldę, której lekarz zaaplikował leki

  • 83-7298-228-7

    - Ser Donnel Haigh - stwierdził. - Wygrałem od niego na turniejach tyle koni, że nie potrafię ich zliczyć. I zbroi też. Raz omal go nie zabiłem w walce zbiorowe

  • 83-86211-08-3

    Bądź nieśmiertelny, dopóki nie dowiesz się, że nie jesteś. (…) Śmierć jest tylko czczą spekulacją, póki żyjesz (...) [Leonard Orr, "Fizyczna nieśmiertelno

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA