Blog > Komentarze do wpisu

83-7186-101-X (9)

Faza studiowania na poziomie uniwersyteckim trwa zwykle trzy lata, co jak na ceremonie inicjalne jest okresem dość długim, a dla niektórych nawet zbyt długim. Ocięcie od pomocy rodziców i od dodającego otuchy środowiska domu rodzinnego, w połączeniu z budzącymi lęk wymaganiami egzaminacyjnymi, często okazują się zbyt stresujące dla młodego nowicjusza. W uniwersytetach brytyjskich około 20 procent studentów w którymś momencie trzyletnich studiów korzysta z porad psychiatry. Dla niektórych sytuacja staje się nie do zniesienia, toteż częste są samobójstwa, o czym świadczy fakt, że w uniwersytetach wskaźnik samobójstw jest od trzech do sześciu razy wyższy od średniej krajowej dla tej grupy wiekowej. W uniwersytetach w Oksfordzie i w Cambrigde wskaźnik ten jest aż od siedmiu do dziesięciu razy wyższy.
[Desmond Morris, "Ludzkie zoo"]

Pamiętam moje zdziwienie, gdy byłem na pierwszym roku moich pierwszych studiów i podczas jednych z zajęć na drugim semestrze (uchodzących za szczególnie trudne; gdy przychodziłem na studia legendy wydziałowe mówiły o tym przedmiocie, że "Teraz to już nie jest tak trudny, bo żeby egzamin został uznany za ważny, musi go zdać co najmniej 10% studentów. A kiedyś to wszystkich potrafił uwalić, o!", a parę lat później sprowokował powtarzającego go kolejny rok studenta do napaści fizycznej na prowadzącego, zakończonej zgonem) zdumiały mnie słowa prowadzącego, mówiącego, że przedmiot jest co prawda trudny, ale "Ja mogę o sobie [w kontekście prowadzenia zajęć - przyp.red.] powiedzieć, że przeze mnie nikt jeszcze nie zginął. A nie wszyscy w naszej katedrze mogą tak powiedzieć".

Później słyszałem w okolicach sesji pogłoski, że "ktoś znowu skoczył z dziewiątego piętra akademika", nie kojarzę jednak, by któraś z tych opowieści połączona była z konkretnym studentem (nawet roku studiów żadnego samobójcy nigdy nie poznałem). Jako student, który się wykluczał z życia studenckiego nie wykluczam, że tego typu informacje po prostu do mnie nie docierały. Być może jednak ich ilość też była znacznie mniejsza niż w czasach, o których pisał Morris.

I w innym środowisku - polskie społeczeństwo końca lat 90-tych nijak nie odpowiadało społeczeństwu brytyjskiemu lat 70-tych. Inne były też zasady akademików, w których "za moich czasów" alkohol lał się szerokimi strumieniami, co pozwalało odreagować stres związany z rozłąką z rodziną. Mnie tego przeżyć dane nie było - studiowałem nieopodal swego rodzinnego domu, w promieniu godziny, góra półtorej, jazdy komunikacją zbiorową - i mogłem jedynie obserwować z dystansu sposoby radzenia sobie z wkraczaniem w dorosłość kolegów ze studiów przybyłych z bardziej oddalonych zakątków kraju. 

Tym samym nie przeszedłem też owej ceremonii inicjalnej. Było dla mnie taką ceremonią dopiero zamieszkanie samemu, co przedłużyło mą niedojrzałość społeczną o całą dekadę - licząc od momentu rozpoczęcia ceremonii inicjacji u mych rówieśników - lub przynajmniej jej połowę - licząc od jej zakończenia przez tych z mych współstudentów, którzy dokonali tego w terminie

wtorek, 21 marca 2017, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 83-00-00000-0 (24)

    - Ty też jesteś świetnym wynalazcą. Znasz się na mechanice i elektronice. Co do mnie, nie mam pojęcia o tych rzeczach. Nawet w grach komputerowych ciągle nie wi

  • 978-83-64437-24-3

    Proces ten [akumulacji kapitału u najbogatszej warstwy społeczeństwa – przyp.red.] nie dokonywał się jednak w społecznej próżni. Dlatego, patrząc na wykre

  • 83-08-01655-3 (8)

    Przed zaśnięciem "kawałek" Lechonia: "Podobno (tak mi mówił kiedyś Staś Wasylewski) Mickiewicz był sadystą i tak bił żonę, że aż zwariowała. Podobno (to samo źr

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA