Blog > Komentarze do wpisu

83-07-00298-2 (2)

- Ja nie twierdzę, że jestem prymitywnym człowiekiem czynu – surowo oznajmił Larry. - Moje miejsce jest w świecie idei... dzieł umysłu. Oddaję ci mój umysł do dyspozycji, aby tworzył koncepcje i znajdował rozwiązania, ale wykonawstwo jest sprawą was, ludzi mięśni.
[Gerald Durrell, "Nasza rodzina i inne zwierzęta"]

Jestem niezmiernie zdziwiony, że gdy czytałem tę książkę w dzieciństwie nie przykuł mej uwagi ten cytat. Gdy ją sobie niedawno odświeżałem natychmiast rzucił mi się w oczy. Słowa te wspaniale oddają styl życia, do którego od lat aspiruję - oddawanie się ideom, wykonawstwo pozostawiając komu innemu, zaledwie podwykonawcom, bo wszak liczy się przecież głównie pomysł.

Gdy byłem młodym artystą, fascynował mnie przez chwilę konceptualizm, gdy o nim przeczytałem. Niestety, książka na ten temat nieco ostudziła mą fascynację - co prawda konceptualni architekci nie wznosili budynków (część z nich była nawet niemożliwa do postawienia), to jednak rysowali ich szkice i projekty. Choć nie brudzili rąk zaprawą, to ciągle jednak brudzili je atramentem.

Gdy wraz z przyjaciółmi wspólnie tworzyliśmy grupę młodych artystów, najmilszą częścią naszej działalności było siedzenie w zadymionej (częściowo przez nas) knajpie nad piwem i snucie pomysłów na kolejne dzieła. Pomysły wydawały nam się wspaniałe, miast je jednak realizować, szliśmy po następne piwa. Jedyne co się udało, to zrobić ich listę, nim zapadły w mroki niepamięci.

W pewnym momencie zrobiło się tych projektów na tyle dużo - albo też część z nich wydała nam się na tyle ciekawa - że uznaliśmy, że warto by przynajmniej część z nich zrealizować, zwłaszcza, że ich zrealizowanie wydawało nam się otwierać przed nami wrota do wspaniałego życia bycia docenionym artystą (w czym utwierdzały nas przypadki, gdy nasz pomysł lub pomysł do naszego podobny ktoś kilka miesięcy później niezależnie od nas realizował i za to spadały na niego laury i słowa uznania; nam to nie imponowało, myśmy wymyślili to szybciej). Nadal jednak nie chcieliśmy sami brukać swych umysłów pracą, woleliśmy wymyślać kolejne cudowne idee. Postanowiliśmy więc znaleźć owych "wytwórców", który by nasze projekty fizycznie realizowali pod naszym okiem. I tu trzeba nam przyznać - zniżyliśmy się, i sami własnymi rękami napisaliśmy ogłoszenie o pracę w formie haiku:

Czterej murzyni
Są potrzebni od zaraz
Najlepiej biali

Niestety, napisanie tego ogłoszenia w ilości sztuk większe niż jedna lub też powiedzenie go gdziekolwiek były już dla nas zbyt czynnościami zbyt mało godnymi, więc nigdy tego nie uczyniliśmy i żadnych murzynów (czego angielskim odpowiednikiem byłoby chyba termin ghost artist) nie udało nam się znaleźć, a nasze projekty wciąż czekają, czekają i schną.

(W ramach literackiej dygresji mogę dodać, że byłem już wtedy wielkim fanem Jonasza Kofty i w tamtych czasach ciągle po głowie mi chodziła - i wciąż nierzadko chodzi - puenta wiersza "Sposób": "Zamiast zostawić nieskończoną / Pozostaw pracę nie zaczętą", co było z powyższą metodą działania wyjątkowo niesprzeczne.)

Wydaje mi się, że tendencje ku owemu "światu teorii niepotwierdzonej praktyką" miałem już w dzieciństwie. Może jednak zaczęły się dopiero w wieku nastoletnim i dlatego, gdy czytałem tę książkę in my tweens cytat ten jeszcze przemknął przed mymi oczami nie zwracając mej uwagi. Parę lat później byłoby już na pewno inaczej, a sam raczej identyfikowałbym się z Larry'm niż piszącym te słowa i będącym podmiotem lirycznym Geraldem.

Co ciekawe, wtedy właśnie bardziej identyfikowałem się z Geraldem, choć był on zafascynowany fauną we wszelkich jej przejawach, a mnie zaś fauna na żywo nie interesowała wcale: nie zbierałem żyjątek, nie obserwowałem owadów, nie spoufalałem się z czworonogami, a mysz japońska, którą wtedy posiadałem, po trzech dniach fascynacji zaczęła mnie śmiertelnie nudzić. Za to bardzo miło mi było o wszelkich zwierzętach czytać. Najwyraźniej moje ciągoty do teorii tak się wtedy objawiały...

środa, 02 listopada 2016, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 978-83-7839-007-7

    Prawdziwe koty nie polują dla zdobycia jedzenia, ale dlatego że was kochają. A ponieważ was kochają, zdają sobie sprawę, że z jakiegoś powodu zapomnieliście umi

  • 978-83-8062-021-6

    Pan Suttle spojrzał w dół. Wcześniej miał na sobie zwyczajny szary garnitur; a teraz był ubrany w jaskrawoczerwone pończochy, workowate pantalony, jasnozielony

  • 83-221-0184-8

    Przekonania teoretyczne i praktyczne o wyższości artystycznej wyobraźni od niewolniczego trzymania się natury były podstawą dla opinii o decydującej roli intele

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA