Blog > Komentarze do wpisu

83-7186-101-X (5)

Udręczony mieszkaniec wielkiego miasta – gdy presje współczesnego życia zbytnio dają mu się we znaki – określa często swoje przeludnione środowisko mianem betonowej dżungli. To barwne określenie bardzo nieprecyzyjnie opisuje model życia w gęstym skupisku miejskim, co może potwierdzić każdy, kto zna prawdziwą dżunglę.

Żyjące w środowisku naturalnym dzikie zwierzęta zazwyczaj nie okaleczają się nawzajem, nie onanizują się, nie atakują swojego potomstwa, nie cierpią na wrzody żołądka ani na otyłość, nie praktykują fetyszyzmu, nie żyją w związkach homoseksualnych i nie popełniają morderstw. Natomiast u ludzi mieszkających w miastach wszystkie te zjawiska mają oczywiście miejsce. Czy więc w ten sposób ujawnia się podstawowa różnica między rodzajem ludzkim a innymi zwierzętami? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak. Jest to jednak jedynie pozór. W pewnych okolicznościach, a mianowicie w nienaturalnych warunkach niewoli, inne zwierzęta także zachowują się w ten sposób. Zwierzę przebywające w klatce ogrodu zoologicznego demonstruje te same anomalie, jakie znamy doskonale z zachowań naszych ludzkich pobratymców. Tak więc najwyraźniej miasto nie jest betonową dżunglą, lecz raczej ludzkim zoo.
[Desmond Morris, "Ludzkie zoo"]

Ano właśnie. Mam wrażenie, że termin "betonowej dżungli" wymyślili na wpół mityczni amerykańscy kapitaliści, którzy woleli widzieć się jako drapieżniki w owej dżungli niż jako ci, którym w zoo skapnęło najwięcej mięsa. A jednak miastu daleko do dżungli - zwłaszcza miastu opiekuńczego Zachodu. Wszak i oni, mimo bycia pionierami drapieżnego kapitalizmu, nie osiągnęli swego miejsca na szczycie łańcucha finansowego sami, lecz z pomocą wykształcenia zapewnianego im przez państwo, a ich biznesy korzystają zwykle państwowej infrastruktury.

Zoo jest lepszym określeniem niż "hodowla", ale nadal oznacza warunki nienaturalne. Warto na to zwrócić uwagę homofobom, którzy lubią szafować argumentem o "nienaturalności homoseksualizmu". Abstrahując już od dyskusji, czy jest to prawdziwa teza (niezbyt, prawdę mówiąc), można odpowiedzieć na to: "A czy ludzie żyją w naturalnych warunkach? Uważasz, że wyewoluowaliśmy od małp, które znalazły naturalnie uformowane miasto w skałach lub ulepiły je z gliny na równinach Afryki? Czy też Bóg umieścił Adama i Ewę w rajskim mieście, gdzie mogli korzystać ze wszystkiego, tylko z jednego automatu z batonami korzystać zostało im zakazane?". 

Sporo opisanych przez Desmonda Morrisa nienaturalnych zachowań, zwłaszcza agresywnych i autoagresywnych, kojarzy mi się ze stłoczeniem zbyt wielkiej ilości szczurów na zbyt małej przestrzeni. Potrafią być wtedy one nad wyraz agresywne, przy czym osobniki dominujące zagryzają inne szczury, a zdominowane obgryzają sobie ogony. Stłoczenie ludzi w miastach, dzięki którym rozkwitła i wciąż rozwija się cywilizacja, może odnosić ten sam skutek, zwłaszcza gdy przekroczy wartość krytyczną. Dlatego bawią mnie infografiki mające przekonać ludzi, że wcale nie jest nas za dużo na świecie z tekstami w stylu "A gdyby cała ludzkość żyła w takim zagęszczeniu jak w Paryżu, to zajmowalibyśmy powierzchnię stanu California". W świecie idealnie sferycznych ludzi o masie punktowej m na pewno, w realnym świecie jednak jeżeli nie zdziesiątkowałyby natychmiast ludzkości choroby ani nie zostałaby ludzkość zalana swymi odchodami, szybko zaczęłyby się akty agresji, po których liczba ludności spadłaby o co najmniej rząd wielkości.

Poza zachowaniami agresywnymi, Morris wymienia wśród ludzkich anomalii także zachowania seksualne: homoseksualizm, fetyszyzm i onanizm. Nic nie mogę powiedzieć o fetyszyzmie, ale i onanizm i zachowania homoseksualne zdarzają się w naturalnych warunkach występowania u naszych najbliższych krewnych, szympansów bonobo. A morderstwa, jeżeli dobrze pamiętam, zdarzają się u goryli, które na pewno są w warunkach naturalnych dzieciobójcami

(goryli metoda na podryw wygląda tak: goryl zabija dziecko innego samca i jednej z jego samic, więc owa samica dochodzi do wniosku, że jej obecny samiec nie zapewnia bezpieczeństwa jej i jej potomstwu, skutkiem czego od niego odchodzi i przyłącza się do haremu, nierzadko jako pierwsza samica, goryla - mordercy swego dziecka).

Szympansy, z tego co pamiętam, też mordują dla przyjemności, zwłaszcza małpiatki, zaś młode orangutany potrafią łączyć się w gangi i gwałcić napotkane samice. Warto pamiętać, że pochodzimy z moralnie zdegenerowanej gałęzi drzewa życia, gdy zaczynamy rozważać anomalie związane z życiem w nienaturalnych warunkach, by móc odcedzić nasze naturalne zachowania od nienaturalnych.

czwartek, 28 kwietnia 2016, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 83-00-00000-0 (24)

    - Ty też jesteś świetnym wynalazcą. Znasz się na mechanice i elektronice. Co do mnie, nie mam pojęcia o tych rzeczach. Nawet w grach komputerowych ciągle nie wi

  • 978-83-64437-24-3

    Proces ten [akumulacji kapitału u najbogatszej warstwy społeczeństwa – przyp.red.] nie dokonywał się jednak w społecznej próżni. Dlatego, patrząc na wykre

  • 83-08-01655-3 (8)

    Przed zaśnięciem "kawałek" Lechonia: "Podobno (tak mi mówił kiedyś Staś Wasylewski) Mickiewicz był sadystą i tak bił żonę, że aż zwariowała. Podobno (to samo źr

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA