Blog > Komentarze do wpisu

83-86211-09-1 (2)

Jeżeli wybierać najgorszą poezję we wszechświecie, to twórczość Vogonów zajęłaby trzecie miejsce.

Drugi trzymają Azgoci z Kria. W czasie gdy ich książę poezji Gruntos Nadęty recytował wiersz Oda do zielonej grudki kitu, którą znalazłem letniego poranka pod pachą, czterech słuchaczy zmarło z powodu krwotoków wewnętrznych, a przewodniczący Śródgalaktycznej Rady do Spraw Kradzieży Dzieł Sztuki uszedł z życiem tylko dzięki obgryzieniu sobie jednej z nóg. Gruntos był podobno rozczarowany odbiorem wiersza i właśnie chciał zabrać się za czytanie swego dwunastotomowego eposu Moje ulubione czknięcia kąpielowe, gdy w rozpaczliwej próbie ratowania życia i cywilizacji wybrzuszyło mu się jelito grube, przebiło do czaszki i udusiło mózg.

Najgorsza poezja ze wszystkich zginęła przy dematerializacji Ziemi razem z twórczynią, Paulą Nancy Millstone-Jennings z Greenbridge w Anglii (hrabstwo Essex).
[Douglas Adams, "Autostopem przez Galaktykę"]

Dawno temu, w ramach Stowarzyszenia Nielotów, planowałem urządzić Vogontynki - czyli dzień recytowania i słuchania naprawdę złej poezji. Termin jego wyznaczyłem na trzecią środę listopada, o godzinie 7:30 w niedogrzanej sali budynku użyteczności publicznej (wtedy myślałem przede wszystkim o szkole, niewygodne krzesełka i za niskie stoliki idealnie wpasowują się w atmosferę imprezy). Argumentacja za tym terminem jest oczywista: listopad jest najbardziej fatalny z miesięcy, jest zimno, mokro i wieje, trzeci tydzień miesiąca nie ratuje już potencjalnym dniem wolnym, a środa jest dniem w sam raz na kryzys dnia trzeciego (mocną kontrkandydaturą był poniedziałek). By dotrzeć na miejsce na 7:30 trzeba wstać o jakiejś nieludzkiej porze (co oznacza niewyspanie), nawet Słońce wschodzi dopiero jakiś kwadrans przed tą godziną. Niedogrzana sala (płaszcze należy zostawiać w szatni) nie pozwoli wygrzać się po przemrażającej do szpiku kości podróży, a to wszystko połączone razem da słuchaczowi idealny podkład do kontemplowania złej poezji.

Nigdy nie czytałem wierszy Pauli Nancy Millstone-Jennings, nie słyszałem też ni wersu poezji Azgotów z Kria. Samych Vogonów, od których impreza bierze nazwę, czytałem tylko wyimki zaprezentowane na następnej stronie książki. Nie oznacza to jednak, że nie czytałem złej poezji. Co to, to nie.

Sam byłem kiedyś nad wyraz kiepskim poetą (co pozwala mi się obecnie określać jako emerytowanego poetę), więc temat złej poezji poznałem od podszewki. Są jednak tacy, którym nawet ja mimo braku talentu nigdy nie dorównam. Swego czasu byłem regularnym bywalcem okolicznych tanich książek, gdzie w biednych czasach licealno-studenckich kupowałem najtańsze książki, którymi były tomiki poezji po 50 groszy. Część z nich była nawet niezła; część taka sobie lub kiepska; część zaś była tomikami autorstwa ojca Benedykta Stefana Zimy. Jeden z tomików ego poezji ("Będąc z drodze", ISBN: 83-85185-07-0) kupiłem 26 września '97 roku za 1,50PLN wraz z paroma innymi książkami i dość prędko przeczytałem. Wtedy zdałem sobie sprawę, że powyższa lista, pisana przez Adamsa pod koniec lat 70-tych, jest już nieaktualna.

O. Benedykt Stefan Zima O. Cist. bowiem godzien jest miejsca na podium. Myślę, że najbardziej za uczynienie ze swych wierszy listy wyliczanych po myślniku punktów, nijak nie zrymowanych i nie mających wspólnej melodyki. Mógłbym uknuć termin "estetyka prezentacji powerpointowych", ale lepiej oddać głos, ehem, poecie:

"Abym przejrzał"

W codziennej gonitwie
zapominam o Tobie.
Niekiedy dostrzegam Cię
niby przez mgłę...
zepchniętego
na margines mojego życia.

Patrzę na Ciebie
przez pryzmat:
- osobistego dobra
- doraźnego zysku
- urządzenia się w życiu
- tysiąca spraw i problemów
nie cierpiących zwłoki.

Ty czekasz...
Ty idziesz za mną:
- bezinteresownie
- cierpliwie
- znoszący zwłokę...
- oczekujący chwili,
abym przejrzał
jak ewangeliczny ślepiec
i wreszcie dostrzegł:
Ciebie, Chryste!

"Modlitwa współczesna"

Matko Boska Częstochowska
Królowo Polska
Która jesteś zawsze
na drogach naszych:
- wzlotów i sukcesów
- klęsk i upokorzeń
- zniewolenia
      i wolności...

Abyśmy wolni byli:
- od nienawiści
- od kłamstwa
- od obłudy
- od znieczulicy wzajemnej
- od chęci szkodzenia sobie
- od niszczenia dobra

T e r a z

Ty za nami przemów słowo...
Ociemniałym podaj rękę -
Niewytrwałym skracaj mękę -
Twe Królestwo weź w porękę Maryjo!

Na tym zakończę cytowanie, by przypadkiem nie wybrzuszyło mi się jelito grube. Poeta wydał w sumie jedenaście tomików wierszy. Ten, który kupiłem i przeczytałem, był pierwszym z nich. I choć wydany był po 20 latach od jego poetyckiego debiutu na łamach "Gościa Niedzielnego", jakoś nie skłonił mnie do poszukiwania kolejnych. Za to niezaprzeczalnie wyznaczył dla mnie granice poezji - i idealnie nadaje się na otwarcie Vogontynek.

Nie oznacza to, że jest on jedynym znanym mi złym poetą. Dzięki Internetowi Stanisław Lem zorientował się, ile na Ziemi jest idiotów, ja zaś - ile w Polsce jest złych poetów. Choć autorzy antologii "Macie swoich poetów (liryka polska urodzona po 1960 roku)" (ISBN: 83-86735-26-0) we wstępie informują:

Na potwierdzenie tej tezy przytoczyć możemy wyniki nieoficjalnych i nie potwierdzonych do końca badań antropologicznych, według których tworzy [rok wydania: 1997 - przyp.red.] w naszym kraju około 600 tysięcy poetów. Jesteśmy przekonani, że jest to jednak liczba mocno zaniżona.

to przed Internetem dało się dotrzeć wyłącznie do poezji gdzieś drukowanej, czyli raczej lepszej niż gorszej (sprawdzić, czy nie ksiądz O. Benedykt Stefan Zima O. Cist.). Internet pozbawił nas tego ograniczenia i na złą poezję natknąć się jest już całkiem łatwo. Jak na przykład ta, na poniższej, losowo wybranej stronie przekapane.blox.pl:

Na urodziny Tadeusza Lepszego herbu Arma

popatrz, Tadziu, jakie to nasze życie
tradycjonalistyczne: znowu gratulacje,
bowiem znowu urodziny, natomiast
sataniści po synodzie w Rzymie

zawiedzeni, gdyż nowostki chcieli
wprowadzić dla uproszczenia wierzących,
natomiast nie wszyscy biskupi się już
skurwili, serdeczności, pa.

[Stefan Kosiewski, ze zbioru: Moralia,
http://przekapane.blox.pl/2014/10/Na-urodziny-Tadeusza-Lepszego-herbu-Arma-po.html]

Nie jest oczywiście tak, że zła poezja to tylko poezja biała. Co to, to nie, a najlepszym tego przykładem jest "Saga o Katanie" z powieści "Kryształy Czasu". Kilka części tego wiekopomnego eposu trafiło do trailerów powieści, ona sama ma tego eposu więcej, równie pięknie napisanego. Z tych dostępnych fragmentów trudno wybrać jakieś wyraźnie wyróżniające się, całość jest pisana równomiernie, a raczej: równie miernie. W czasach licealnych pisałem na lekcjach biologii "Wiersze biologiczne" i poziom rymów w "Sadze o Katanie" nad wyraz przypomina mi poziom rymów owych moich wierszy:

Podsumowując, gdy płyniesz wzdłuż brzegu wysp archipelagu tego,
Zobaczysz wiele masywnych półek skalnych równo sterczących z niego.
Ułożone w pionie jedna nad drugą z reguły kończą się przepaścią nagłą,
Choć nierzadkie są miejsca zanurzone w morską toń pochyłością smagłą.
Na skrajach półek często znajdziesz miasta różnych ras, twierdze i osady,
Co ciekawe, sporo z nich leży nad sobą w pionie, niczym murów kaskady. [źródło]

Lecz jak znamy przeznaczenie
Czy będziecie mieć baczenie
Gdy zakipi krew gorąca
I pociągnie myśl nagląca
Zabić wroga pobiegniecie
I wnet sami poginiecie
Tedy żywym hołd oddaję
I pytanie wam zadaję:
Czy widząc, rzesze zaległych
Dołączycie do poległych? [źródło]

I tym optymistycznym akcentem zakończę temat Vogontynek, przynajmniej do kolejnej trzeciej środy listopada, zanim od wybrzuszenia jelita grubego wszyscy czytelnicy 

(...) zginęli dla honoru
bez wyboru i oporu
w imię dworu lub wigoru
żądni wzoru lub splendoru.


środa, 19 listopada 2014, nieuczesany23
Tagi: poezja

Polecane wpisy

  • 83-85318-55-0

    Bo gdy się milczy, milczy, milczy To apetyt rośnie wilczy Na poezję Co być może drzemie w nas ["Song o ciszy", w: Jonasz Kofta, "Wiersze"] Jestem audialnym p

  • 83-85344-14-4 (2)

    Po to jest przerwa Aby coś przerwać Przekąsić, zagryźć, przepłukać gardło Wyjść na osobność, zmienić onuce Z uwagą - ja tu zaraz wrócę Nie tracąc rajcu ani

  • 83-85344-14-4

    Seks jako problem wyogromniał Nie nadążyła anatomia ["Figowy listek", w: Jonasz Kofta, "Moja paranoja"] No, to zależy u kogo, mógłbym sprośnie odpowiedzieć. P

  • w blasku świątecznych łez

    i znów przy stole złamie się serce jak opłatek zaścielane białym obrusem puste miejsceniczym dziecko się rozpłacze— samotność psem zaszczeka na cud co z m

  • Wrażenie wiecznotrwałe

    Wszystko jest proste i jasne: Baranek mistyczny Van Eyck`a promieniuje krwią pośród pól za horyzont złotych i pośród klękalnych łąk. Aniołowie w sukienkach kolo

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA