Blog > Komentarze do wpisu

83-08-01200-0 (11)

Nie bardzo wiedzieli, co odpowiedzieć, jąkali coś nieważnego, a ja miałem szczeniacką radość, bo uwielbiam takie sytuacje "przy ścianie", kiedy odpowiedź jest trudna. Często dopiero wtedy odnoszę wrażenie, że ktoś, z kim rozmawiam, zaczyna naprawdę myśleć, mówiąc.
[Jerzy Wittlin, "Pójdź ze mną! Dziennik - pamiętnik (Połowa XII 1980 * połowa III 1981"]

Faktycznie nad wyraz miłe jest uczucie, gdy uda się kogoś wybić z jego myślowych kolein lub sprawić, by zauważył w swym rozumowaniu błąd lub niespójną z jego poglądami tego rozumowania logiczną konsekwencję i zaczął na ten temat myśleć. Bo ludzie, z tego co widzę wkoło, myślą nad wyraz rzadko. Homo sapiens sapiens to nad wyraz pompatyczna nazwa naszego gatunku, sam jednak zwykłem go zwać Pan satis raro sapiens, czyli "szympans nad wyraz rzadko myślący", bo bardziej to miano odpowiada prawdzie. W domu rodzinnym przesiąkamy poglądami na świat i zwykle - nie myśląc o tym - z nimi całe życie przeżywamy, poza okresem nastoletniego buntu nie próbując ich przemyśleć i ewentualnie zmienić. A kto to zrozumie, ten jest wygrany, jak śpiewa zespół Akurat. Z wiekiem zaś koleiny naszych myśli pogłębiają się i poprzez ciągłe powtarzanie tych samych argumentów i haseł, i poprzez otoczenie się podobnie myślącymi znajomymi. I wciąż tylko powtarzamy to, co kiedyś dawno uznaliśmy za "prawdę" i nie weryfikujemy tych poglądów raz na jakiś czas, by sprawdzić, których prawdziwość nadal udaje się obronić, a których nie.

I tylko czasem właśnie wbita znienacka w tok rozumowania szpila potrafi człowieka z tego błogostanu wytrącić. Sam, mimo posiadania nierzadko wiedzy jaką szpilę i gdzie wbić, rzadko tego dokonuję. Przed zadawaniem niewygodnych pytań bliskim powstrzymuje mnie gorset dobrego wychowania, a przed zadawaniem ich nieznajomym - mój introwertyzm i ma aspołeczność. Jednak czasem udaje mi się te bariery przełamać i patrzeć, jak rozmówca gubi się w próbie połączenia odpowiedzi na pytanie z resztą swych poglądów.

Ostatnio na przykład, pod wpływem chwilowej popularności Janusza Korwin-Mikkego i zainspirowany blogonotką mego ulubionego marksisty, zacząłem ludziom uważającym go za największe zło w polskiej polityce (tak się składa, że zwykle są to ludzie, którzy przed wybuchem tej popularności miano to nadawali Jarosławowi Kaczyńskiemu; nie wiem, czy to reguła, czy po prostu w takim towarzystwie się obracam i gdzieś tam jest spora gromada ludzi, którzy to miano Korwin-Mikkemu nadali po tym, jak za owo arcyzło uważali Donalda Tuska) zwracać uwagę, że zgodnie z ich poglądami powinni głosować na JKM. Część rozmówców wtedy się zaperza, ale muszą zacząć pracować głową, by dać odpór mym słowom. Co jest i przyjemne (dla mnie, obserwatora) i pożyteczne (bo, jak twierdzi Sowa, nie ma czegoś takiego, jak zbyt dużo myślenia).

czwartek, 04 września 2014, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 83-00-00000-0 (24)

    - Ty też jesteś świetnym wynalazcą. Znasz się na mechanice i elektronice. Co do mnie, nie mam pojęcia o tych rzeczach. Nawet w grach komputerowych ciągle nie wi

  • 978-83-64437-24-3

    Proces ten [akumulacji kapitału u najbogatszej warstwy społeczeństwa – przyp.red.] nie dokonywał się jednak w społecznej próżni. Dlatego, patrząc na wykre

  • 83-08-01655-3 (8)

    Przed zaśnięciem "kawałek" Lechonia: "Podobno (tak mi mówił kiedyś Staś Wasylewski) Mickiewicz był sadystą i tak bił żonę, że aż zwariowała. Podobno (to samo źr

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA