Blog > Komentarze do wpisu

978-83-7469-772-9

Jednocześnie misje Vikingów oraz następujące po nich kolejne programy badawcze pozwalają wysnuć wniosek, iż wczesny Mars prawdopodobnie doświadczał klimatu zbliżonego do warunków, jakie panowały na dawnej Ziemi, w czasach kiedy powstało życie. To zachęciło naukowców, wśród nich pracownika NASA Chrisa McKaya, do wskazania Marsa jako odpowiedniego i atrakcyjnego celu dla terraformowania, na przykład z użyciem nowoczesnych technik inżynierii planetarnej i genetycznej.
[Paul Clancy, André Brack, Gerda Horneck, "W poszukiwaniu życia, Badania Układu Słonecznego"]

Przyznam szczerze, że sceptycznie jestem nastawiony do idei kolonizacji Marsa. Wydaje mi się, że większość hurra-optymistów w tej kwestii zapomina o nad wyraz ważnej cesze naszego planetarnego sąsiada: braku planetarnego pola magnetycznego, a nawet gdy o niej pamięta - ignoruje lub znacząco pomniejsza jego wpływ na życie na powierzchni planety.

Moim zaś skromnym zdaniem, to właśnie związany z zastygnięciem jądra planety brak odchylającej wiatr słoneczny magnetosfery jest przyczyną tego, że Mars jest obecnie czerwoną suchą pustynią. Gdy zabrakło jej ochrony, cząsteczki wiatru słonecznego reagując z górną warstwą atmosfery Marsa spowodowały ucieczkę sporej części tworzących ją cząstek ze studni grawitacyjnej planety. Skutkiem tego nastąpiło obniżenie ciśnienia atmosferycznego, ułatwiając przejście w stan gazowy ciekłej wody, która zasiliwszy atmosferę tak samo została "wywiana" przez wiatr słoneczny. I wszelkie próby terraformacji, czyli stworzenia na Marsie atmosfery ziemskiej, spełzną na niczym, gdy pole magnetycznie nie będzie jej chronić.

Ponadto, wysokoenergetyczne cząsteczki wiatru słonecznego nie odchylone przez pole magnetyczne, docierać będą do powierzchni planety i tym samym - do zamieszkujących ją ludzi. Ich obecność może zacząć wywoływać mutacje genetyczne, powodując raka u dorosłych i bliżej nieokreślone zmiany u płodów (o ile będzie w ogóle dochodziło do zapłodnienia; w nieważkości, jeśli dobrze pamiętam, pojawił się problem z zagnieżdżeniem zarodka w macicy; na planecie o mniejszej niż Ziemia grawitacji badań nikt jeszcze nie miał okazji przeprowadzić). Co całą piękną ideę kolonizacji przekreśla.

A szkoda, bo uważam, że wydostanie się naszego gatunku z Ziemi jest jedyną szansą uniknięcia wymarcia. Bądź to spowodowanego kolizją kosmiczną (meteor, kometa, etc.), bądź aktywnością geofizyczną (kaldera Yellowstone, na przykład), bądź zachowaniem gatunku ludzkiego (choć mniej już teraz obawiamy się globalnego konfliktu atomowego, to arsenał to zapewniający ludzkość wciąż posiada; zwracać za to zaczęliśmy uwagę na przeludnienie i skażenie środowiska naturalnego). Wciąż cały nasz gatunek płynie przez kosmos na jednym tylko statku, i gdy z jakiegoś powodu on zatonie, zginiemy bezpowrotnie. A moje samolubne geny chciałyby jednak rozprzestrzeniać się nawet wtedy, gdy zniknie już planeta ich pochodzenia.

Tym bardziej szkoda, że kolonizacja Marsa zapewne okaże się fiaskiem. Na szukanie nadającej się do życia planety udać się trzeba będzie do innego układu planetarnego, a to w porównaniu z banalną podróżą na Marsa drastyczna różnica, kilku rzędów wielkości. I nieosiągalna zapewne jeszcze w XXI wieku.

poniedziałek, 13 maja 2013, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 83-912194-6-1 (6)

    Heroiniści są najbardziej spokojnymi obywatelami tego kraju, nie licząc kwakrów. (...) Ich zachowanie przypomina ciotkę Matyldę, której lekarz zaaplikował leki

  • 83-7298-228-7

    - Ser Donnel Haigh - stwierdził. - Wygrałem od niego na turniejach tyle koni, że nie potrafię ich zliczyć. I zbroi też. Raz omal go nie zabiłem w walce zbiorowe

  • 83-86211-08-3

    Bądź nieśmiertelny, dopóki nie dowiesz się, że nie jesteś. (…) Śmierć jest tylko czczą spekulacją, póki żyjesz (...) [Leonard Orr, "Fizyczna nieśmiertelno

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA