Blog > Komentarze do wpisu

978-83-08-04537-4 (2)

A więc dwadzieścia siedem lat i nadal nic.
Jest inteligencja, nie ma życia.
To my wam teraz powiemy, Kostrzewa. INTELIGENCJA JEST PRZECENIANA.
Ludzie wybitnie inteligentni bardzo często niczego w życiu nie osiągają.
Dlaczego? Właśnie dlatego, że są tak inteligentni.
Popatrz na swoją historię i powiedz, czy mamy rację. Czy nie.
Kiedy kształtuje się charakter, nawyki, kiedy wypalają się w mózgu ścieżki przyjemności, satysfakcji i szacunku – geniusz zazwyczaj nie musi się w ogóle wysilać. Wszystko przychodzi mu bez pracy i bez napięcia. Bez ryzyka porażki.
Także podziw i respekt zdobywa nie dzięki temu, co robi. Nie dzięki pracy.
Zdobywa je dzięki temu, że jest, jaki jest.
Ma to darmo.
Aż dociera do punktu, gdy sama inteligencja nie wystarcza.
I co? I już nie potrafi się zdobyć na pracę nad sobą. Musi. A nie może. Nie nauczył się.
Widzi, że prześcigają go ludzie daleko mniej uzdolnieni. (Bo przysiedli fałdów).
Zaczyna gorzknieć. Nakręca w sobie sprężyny zawiści, snobizmów. Rozmaitych dziwactw i paranoi. Wszystko to z pretensji i urazy do świata i ludzi.
Lecz zmienić całej swej osobowości – już nie potrafi.
Taki los superinteligentnych, Kostrzewa.
[Jacek Dukaj, "Król Bólu"]

Nie uważam się za osobę superinteligentną, niemniej jednak z rozwiązywanych w różnych etapach życia testach IQ wychodziło, że mieszczę się w górnych trzech procentach populacji pod kątem wyników ich rozwiązywania (bo wszak to one mierzą), wobec czego mogę wnioskować, żem jakoś tam ponadprzeciętnie inteligentny. I muszę przyznać, że skutkiem tego mam opisywane tu objawy.

Dość rzec, że pierwszym przedmiotem w szkole, nad którym musiałem przysiąść i popracować, by wyciągnąć z niego lepszą ocenę był język rosyjski w ostatnim roku szkoły podstawowej. Wcześnie wszystko inne jakoś "przychodziło samo".

Miałem o to nawet swego czasy żal do polskiego systemu szkolnictwa: dlaczego nie można było z egalitarnej klasy w szkole podstawowej wybrać kilka co zdolniejszych osób i z kilku takich grup stworzyć klasy o wyższych wymaganiach, gdzie i mój umysł musiałby zacząć regularnie pracować, by nadążyć? Skoro można było stworzyć w mej szkole klasę "sportową" w ten właśnie sposób, to czemu nie klasę "umysłową"? Z drugiej strony, taka klasa w liceum nie spowodowała u mnie wyrobienia odruchu nauki - lecz może wtedy było już za późno na zmianę przyzwyczajeń, na wyjście z kolein, bo się tego nie nauczyłem zawczasu?

Długofalowym skutkiem tego, jak myślę, jest ma kiepska efektywność z długoterminowymi projektami. Działają tu podobne reguły, co w przypadku nauki, i też się okazuje, że inteligencja nie pozwala takiego projektu wykonać w jedną noc, a przy dłuższej pracy szybko się rozpraszam, nienauczony jej metod.

Tylko czekać, aż nabawię się dziwactw (paranoje już miewam).

wtorek, 05 lutego 2013, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • 0-330-28121-6

    ABERCRAVE (vb.) To strongly desire to swing from the pole on the rear footplate of a bus. [Douglas Adams, "The Meaning of Liff"] As I remember, I used t

  • 978-83-7839-007-7

    Prawdziwe koty nie polują dla zdobycia jedzenia, ale dlatego że was kochają. A ponieważ was kochają, zdają sobie sprawę, że z jakiegoś powodu zapomnieliście umi

  • 978-83-8062-021-6

    Pan Suttle spojrzał w dół. Wcześniej miał na sobie zwyczajny szary garnitur; a teraz był ubrany w jaskrawoczerwone pończochy, workowate pantalony, jasnozielony

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA